„— Od kilku tygodni.
— A przedtem
— Wędrowało się tu i tam.
— Przez całą zimę
— Ach, gdzie ja nie byłem! Ale ty, Karolu, co teraz zamierzasz
— Marzę o kawałku ziemi, na której mógłbym gospodarować. Już mi się znudziła włóczęga.
Carty zastanowił się chwilę.
— A wiesz, to dobry pomysł. Pojadę z tobą. Ciągle się spotykamy. Coś w tym musi być. Nic uważasz
Karol wcale nie uważał. Zrobiło mu się zimno i gorąco na samą myśl wspólnej wędrówki z koniokradem, szulerem i Bóg wie czym jeszcze.
— Trzeba mieć trochę grosza — wtrącił — rozumiesz Ziarno, narzędzia, materiał na budowę domu, a i ziemia nie jest za darmo.
— Nie martw się o mnie. A może lepiej kupić gotową farmę
— Nie. Chcę przyłączyć się do jakiejś karawany osadniczej i zagospodarować dziewicze grunty. To taniej wypadnie, a poza tym liczę, że w gromadzie znajdę sąsiedzką pomoc.
— Świetnie! Bardzo mi to odpowiada.
Karol z trudem już ukrywał niepokój. Stowarzyszenie się z Cartym byłoby największym głupstwem, jakie można popełnić. Ale jak tu odmówić Ten sympatyczny, mimo wszystko, koniokrad i oszust uratował mu życie w Custer (Karol nie wątpił w to ani przez sekundę), a przed chwilą wybawił z wielkiego kłopotu.
— Wyruszymy jutro — ciągnął Carty nic nie zauważywszy. — Najpóźniej pojutrze. Wcześniej nie mogę. Mam tu pewne zobowiązanie.“(11)


wózki dla dzieci |przepisy kulinarne dla dzieci |lampy