„Dzisiaj widać było tylko Murzynów łowiących ryby z łódek. Łódki te muszą być pełne małych, srebrzystych płotek! Czyżby niezwykła ich powolność, ich prawie że nieruchomość, sprawiała, że otaczała je iście bajkowa aura — zadumała się Nina. Mała łódka wśród szuwarów, w której tego popołudnia kołysały się były dziewczęta, znajdowała się hen, gdzieś na granicy cudu. Przypływy i odpływy, wschody i zachody słońca i księżyca pulsowały niezmiennym rytmem i tylko czasami, bardzo rzadko, następowała krótka czarodziejska pauza w postaci leciutko rozkołysanej łodzi. I nie to jest ważne, że w łódce można się poddawać ruchowi fal, lecz to, że w obliczu łódki świat zaczyna poddawać się fali, płynąć na niej, zapominać. I tak śniący zamienia się miejscami z przedmiotem swojego snu.
Powróciwszy z nocnej wyprawy do lasu dziewczęta wśliznęły się do namiotów, rozgrzanych niczym kieszenie wełnianego płaszcza. Panna Moody zaraz zapaliła świece. Nie miała dzisiaj, widać, żadnej randki. I zaraz oczom dziewcząt ukazała się, jak co wieczór, półka nad łóżkiem wychowawczyni, a na niej szklanka ze szczoteczką do zębów, ręcznie malowane celuloidowe pudełeczko do pudru, słoik kremu miodowomigdałowego, szczypce do regulowania brwi, róż, a na samym końcu butelka eliksiru, zawierającego wyciąg z rogu jednorożca i z korzenia drzewa życia.“(7)
żarówki samochodowe |Traktor Tom |lokata strukturyzowana